Nocne wypady żołnierzy

Generała wojska doszły słuchy, że jego podopieczni robią sobie nocne wypady na wieś na panienki. Postanowił więc to sprawdzić. Idzie nocą do baraków i patrzy i faktycznie nie ma żadnego z żołnierzy. Postanowił więc, że za nimi poczeka. Po pewnym czasie, przybiega zziajany pierwszy żołnierz. Na widok generała zaczyna się tłumaczyć:
– Przepraszam bardzo Panie Generale, już wszystko tłumaczę. Umówiłem się na randkę z dziewczyną i jakoś tak szybko mi zleciał czas, że nie zdążyłem na ostatni autobus. Zamówiłem więc taksi, ale po drodze się zepsuło. Znalazłem farmę, na której kupiłem konia, ale ten po jakimś czasie padł. Tak więc przybiegłem jak najszybciej no i jestem.

Generał rozumie męskie potrzeby i nic nie zrobił żołnierzowi. Czeka dalej. Po 15 minutach przybiega następny żołnierz i zaczyna się identycznie tłumaczyć:
– Przepraszam bardzo Panie Generale, już wszystko tłumaczę. Umówiłem się na randkę z dziewczyną i jakoś tak szybko mi zleciał czas, że nie zdążyłem na ostatni autobus. Zamówiłem więc taksi, ale po drodze się zepsuło. Znalazłem farmę, na której kupiłem konia, ale ten po jakimś czasie padł. Tak więc przybiegłem jak najszybciej no i jestem.

Gene generał spojrzał na niego groźnym wzrokiem, ale że pierwszego puścił bez kary to temu też nic nie zrobił.
Sytuacja powtarza się u kolejnych 10 żołnierzy. Przybiega 11 zziajany zaczyna się tłumaczyć:
– Przepraszam bardzo Panie Generale, już wszystko tłumaczę. Umówiłem się na randkę z dziewczyną i jakoś tak szybko mi zleciał czas, że nie zdążyłem na ostatni autobus. Zamówiłem więc taksi, ale…
– Zepsuło się? – pyta się generał
– Nie. Na drodze leżało tyle koni, że nie sposób było to wszystko objechać!