Lądowanie awaryjne

Halina i Janusz w celu uczczenia swojej czterdziestej rocznicy ślubu postanowili wybrać się na powtórny miesiąc miodowy i polecieć do Australii. Lecą już kilka godzin w samolocie i nagle odzywa się pilot:
– Przykro mi to mówić, ale nasze silniki odmówiły posłuszeństwa i jesteśmy zmuszeni wylądować awaryjnie na wyspie, która znajduje się przed nami. Niestety nasze szanse na odnalezienie przez służby ratunkowe będą znikome…
Janusz myśli chwilę i pyta się Haliny:
– Kochanie a opłaciłaś wszystkie rachunki?

– Tak.
– Za telefon?
– Tak.
– Za mieszkanie?
– Tak.
– A ZUS opłaciłaś?
– O matko! Zapomniałam ZUS-u zapłacić. Będziemy mieli przerąbane. Dowalą nam karę!
Janusz całuję żonę po rękach jak nie całował od kilkunastu lat i zadowolony krzyczy:
– Przeżyjemy! Znajdą nas! Te sk*rwysyny znajdą nas, nawet na końcu świata!!!