Armstrong na Księżycu

Armstrong udaje się w podróż na Księżyc. Leci jakiś tam czas aż w końcu dolatuje. Ląduje, wysiada ze swojej rakiety i mówi:
– To jest mały krok dla człowieka, ale wielki dla… Zaraz, co tam się dzieje?
Patrzy a kilka metrów dalej siedzi trzech gości przy ognisku. Jest to Egipcjanin, Ukrainiec oraz Polak. Podchodzi do nich i pyta się:
– Jak wy się tutaj znaleźliście?

– No ja chodziłem sobie po piramidach i nagle coś we mnie strzeliło i przerzuciło mnie tutaj – mówi Egipcjanin
– Ja to sobie krowę doiłem i jak pierdykło w Czarnobylu to tutaj wylądowałem – mówi Ukrainiec
– No a ty Polak, jak tu się znalazłeś? – pyta Armstrong
– K*rwa nie wiem, z wesela wracam.