Koń wyścigowy

Jest poranek. Mąż siedzi i czyta gazetę. Nagle podchodzi do niego żona i go szturcha. Mąż na to:
– Ała! A tobie co się stało?! Za co to?
– Za co?! A co to za kartka wystaje ci z kieszeni z napisem „Sabrina”?! – mówi podenerwowana żona.
– Kochanie nie denerwuj się. Nie pamiętasz? Tak wabi się koń na którego postawiłem że wygra w wyścigu w poprzednim tygodniu.

Żona się uspokoiła i przeprosiła męża.
Parę dni później sytuacja się powtarza. Maż siedzi w kuchni przychodzi żona i go szturcha.
– A to za co znowu? – mówi mąż.
– Twój koń dzwoni…