Małomówny lord

Był sobie małomówny lord, który zatrudnił nowego służącego. Lokal na początku pracy dostał od lorda precyzyjne instrukcje:
– Kiedy krzyczę „Kąpiel”, mam na myśli ciepłą wodę, mydło, bawełniany biały ręcznik, mój niebieski szlafrok, bawełnianą bieliznę, ubranie, kawę i gazetę. Jeśli krzyczę „obiad!”, to mam na myśli pieczoną roladę wołową, ziemniaczane puree, sałatkę ze świeżych warzyw, kawę, wodę mineralną, chustkę i proszę zaświecić świece na stole. Lokaj kiwnął głową ze zeozumieniem. Tego samego dnia, pod wieczór, lord poczuł się bardzo źle i zwijając się z bólu na podłodze, krzyczał:

– Lekarza!
Po krótkiej chwili lokaj, cały spocony, podbiega do lorda i zdyszanym głosem mówi:
Sądzę, że będzie pan bardzo kontent z moich działań. W głównej sali czeka na lorda już wybitny alergolog, onkolog, internista, chirurg, dentysta oraz duchowny. A przed domem czeka karetka, karawan, w grobowcu rodzinnym natomiast pracuje pięciu robotników, a trumnę przygotowują już w najlepszym zakładzie pogrzebowym!